Skip to content

Polish Czech English French German Greek Japanese Russian Spanish Ukrainian

Relacja z debaty - DLACZEGO ZA BLANTA W SINGAPURZE GROZI CI KARA ŚMIERCI, A W KOLORADO KUPISZ GO W SKLEPIE?

W zeszłym tygodniu w Krytyce Politycznej poraz kolejny mogliśmy wysłuchać debaty, tym razem poświęconej tematowi UNGASS 2016 - PRAWO MIĘDZYNARODOWE A REPRESYJNA POLITYKA NARKOTYKOWA, którą poprowadziła krajowa konsultantka Global Drug Policy Program, Open Society Foudantions – Magdalena Dąbkowska. Pytanie: ,,Dlaczego za blanta w Singapurze grozi Ci kara śmierci, a w Kolorado kupisz go w sklepie?” jako myśl przewodnia spotkania, zawierało w sobie szereg konfrontacji obecnego stanu polityki narkotykowej z efektami prowadzenia tzw. „wojny z narkotykami”. Najważniejszym punktem odniesienia do rozmów był dokument opracowany przez ONZ a dotyczący globalnej strategii przeciwdziałania narkomanii.

Udział w debacie wzięli:

  • Draginja Nadaždin – dyrektorka Amnesty International
  • Artur Domosławski– dziennikarz i pisarz, reporter tygodnika ,,Polityka”

a w połączeniu na żywo z Nowego Jorku:

  • dr Kasia Malinowska-Sempruch – dyrektorka Global Drug Policy Program, Open Society Foundations
  • Marcin Chałupka – redaktor serwisu Narkopolityka, Krytyka Polityczna
  • Michał Boni - europarlamentarzysta / wideokomentarz prosto z Brukseli
  •   

Zanim nasi goście opowiedzieli jak przebiegały obrady UNGASS2016, jaki jest ich efekt oraz jaki mają wpływ na krajowe strategie przeciwdziałania narkomanii, obejrzeliśmy reportaż: ,,UNGASS w sprawie narkotyków: Przerwana Reforma” (produkcja: DRUGREPORTER, Rights Reporter Fundation, realizacja: Istvan Tabor, Peter Sarosi). Obraz przedstawiał zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego w adwokację na rzecz zaprzestania „wojny z narkotykami”, historie ludzi, których najbliżsi stracili życie przez narkotyki jako efekt braku kontroli nad tymi środkami i odpowiednich działań z zakresu redukcji szkód – to spóźnione reakcje lub ich brak zadecydowały o śmierci wielu osób. Uderzająca relacja tego, co działo się kilka dni temu w Nowym Jorku (specjalna sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ – UNGASS) i komentarze ekspertów.

Jak wskazał Artur Domosławski, USA na trwającą ponad 40 lat ,,wojnę z narkotykami” wydały 1 bilion dolarów. Polska wydaje rocznie blisko 80 mln na pokrycie kosztów związanych z samym posiadaniem narkotyków - szczególnie małych ilości marihuany na własny użytek. W Meksyku, w zaledwie kilka lat przemoc rozpętana przez gangi narkotykowe zabrała życie co najmniej 90 tys. ofiar. W Kolumbii wojna narkotykowa w przeciągu 10 lat zmusiła 3,4 mln ludzi do zmiany miejsca zamieszkania. ,,Wojna z narkotykami" trwa nieprzerwanie prawie 50 lat i rzeczywiście jest to wojna, ze wszystkimi przyznanymi jej przez ludzkość bezprawnymi i brutalnymi działaniami. Jesteśmy świadkami i uczestnikami globalnego konfliktu - ,,war on drugs" to wojna nie z narkotykami, a z ludźmi.

W połowie kwietnia cały świat zebrał się na zwołanej pierwszy raz od 18 lat Specjalnej Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ (UNGASS), która mogła zmienić losy tysięcy osób - CZY ZMIENIŁA? Strategiczny dokument końcowy ONZ dotyczący międzynarodowej polityki narkotykowej nie odpowiada na pokojowe negocjacje apelujące o zmianę strategii narkotykowych, m.in.: nie znosi kary śmierci za przestępstwa narkotykowe, nie wspomina o redukcji szkód, jest natomiast utrzymany w duchurespektowania praw człowieka. Po raz kolejny hasło: ,,zero tolerancji" przyświeca idei absolutnej walki z narkotykami, jako nieodzowny element represji i strategii zastraszania.

Polskie prawo narkotykowe zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem humanitarności i racjonalności, ale za to jedno z pierwszych jeżeli chodzi o surowość. Obecnie obowiązująca Ustawa wprowadziła całkowitą penalizację posiadania każdej ilości narkotyków, za które grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. W 2015 roku wszczęto ponad 30 tys. postępowań karnych z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (dalej: UPN), z czego prawie 27 tys. z art. 62 UPN za posiadanie marihuany, spośród których ponad 2 tys. stanowili nieletni. Nie inaczej rzecz się ma z osobami uzależnionymi, które posiadają niewielkie ilości narkotyków i tak jak na spotkaniu powiedziała DraginjaNadazdin, ostatnią rzeczą jaką powinniśmy im oferować jest więzienie i stygmatyzacja. Polska zatrzymała się w beznadziejnym punkcie, z którego nie może czy raczej nie chce się wydostać. Wiadomym jest, że świat wolny od narkotyków nie istnieje. Więc co można zrobić? Robimy to, co jest najprostsze i wygodne, a przy tym absurdalne i szkodliwe. Od kilkunastu lat jesteśmy pionierami złych praktyk - karzemy użytkowników narkotyków, a priorytety strategii narodowej to penalizacja uzależnionego i użytkownika, a dopiero na kolejnym miejscu redukcja przyczyn uzależnienia i używania.

Odnosząc polską perspektywę do dokumentu końcowego UNGASS 2016, który dopuszcza karę śmierci za przestępstwa narkotykowe, trafnie wypowiedział się w tej kwestii Marcin Chałupka, twierdząc że jesteśmy dwulicowi, gdyż akurat w tej materii wyraziliśmy sprzeciw wobec kary śmierci, mając jednocześnie tak surowe prawo narkotykowe. Podobne stanowisko zajęła dr Kasia Malinowska-Sempruch, która na debacie jasno podsumowała, że to my stworzyliśmy wielki system, który jest bardzo restrykcyjny, ustrój punitywny, którego w konsekwencji logiczną częścią jest kara śmierci i trzeba to zmienić od podstaw, a zmiana paradygmatu nie jest możliwa bez zgody społeczeństwa. A co jeśli społeczeństwo mało wie, albo wie tyle ile usłyszy i zobaczy? A co widzi? W Polsce i nie tylko tutaj jesteśmy odbiorcami pewnych zabiegów, manipulowania naszymi, prywatnymi poglądami. Jak się okazuje, skutecznie zaszczepia się w ludziach taką samą postawę wobec wroga publicznego numer jeden wpasowując tu obraz narkotyków, narkomanii, osób uzależnionych i użytkowników.

Dosłownie o tej strategii pisze D. Estulin: ,, we współczesnym świecie wojnę toczy się przede wszystkim przy użyciu informacji. Ten, kto zdobędzie kontrolę nad językiem, w jakim toczy się dyskusja, a tym bardziej nad  ,,faktami” leżącymi u jej podstaw, kontroluje też przebieg dyskusji i wnioski z niej płynące. Teatr rytualnych procesów trwa więc w najlepsze, a zwykły szary obywatel nie ma o niczym pojęcia”.

Nasi goście na spotkaniu niejednokrotnie odnosili się do procederów łamania praw człowieka na całym świecie, jako konsekwencji działań antynarkotykowych. W Arabii Saudyjskiej 16 letnie dziewczyny skazane na karę śmierci za przestępstwa narkotykowe, czekają 2 lata do uzyskania pełnoletności by umrzeć. W Meksyku struktury przestępcze doprowadziły państwo do ruiny. Momentem symbolicznym i przełomowym był wrzesień 2014 roku, kiedy w Meksyku, protestujący studenci po zatrzymaniu przez policję, zostali przekazani kartelowi narkotykowemu, produkującemu heroinę i do dzisiaj nie wiadomo co się z nimi stało. W Indonezji, w 2015 roku wszystkie egzekucje dotyczyły przestępstw narkotykowych, a z 14 kar śmierci dwanaście dotyczyło cudzoziemców, którzy mieli utrudniony dostęp do prawnika, tłumacza i poddawani byli torturom w celu wymuszenia zeznań. Europarlamentarzysta Michał Boni mówił o potrzebie zapewnienia alternatywnych źródeł utrzymania ludzi, żyjących wyłącznie z prowadzenia upraw i sprzedaży narkotyków. W Afganistanie rolnicy uprawiający opium to najsłabsze ogniwo działalności karteli i jednocześnie największe ofiary zwalczania produkcji i handlu narkotykami. Naloty wojskowe niszczące plantacje inieurodzaj uderza bezpośredniow ich interesy. W obliczu bezradności i niemożności spłaty długów sprzedają swoje córki i siostry. Handel dziećmi, dziewczynkami jest praktykowany na masową skalę. Są to działania nieludzkie. Niejednokrotnie podstawą ,,transakcji” jest duża różnica wieku, zaś dziewczynki zmuszane są do życia z dorosłymi mężczyznami, padają ofiarami gwałtów i przemocy w rodzinie męża, dotyka ich bezwględna dyskryminacja, maltretowanie i stygmatyzacja otoczenia. To jest właśnie obraz ,,war on drugs” i międzynarodowych polityk narkotykowych, a brak najważniejszych zapisów  w dokumencie końcowym UNGASS 2016 tworzy podstawę do tworzenia takiej państwowości, gdzie ci, którzy potrzebują pomocy stają się zakładnikami systemu, walczącymi o nowy rodzaj podmiotowości, własnej tożsamości.

Ostatnie przemyślenia uczestników debaty dotyczyły redukcji szkód, która także w małym zakresie  została uwzględniona w strategicznym dokumencie, który przecież ma być wytyczną i  drogowskazem dla ponad 200 państw w kształtowaniu swoich krajowych strategii narodowych. Praktycy redukcji szkód stawiają za cel minimalizację szkód związanych z konsumpcją narkotyków, a nie eliminację konsumpcji sensu stricte. Redukcja szkód zakłada, że ludzie którzy używają narkotyków nie tracą swoich praw, w tym prawa do najwyższego, osiągalnego poziomu ochrony zdrowia, usług socjalnych, do pracy, do wolności od arbitralnych aresztowań, ale przede wszystkim do wolności od poniżającego traktowania.

W 2012 roku 700 tys. Europejczyków leczyło się z powodu uzależnienia od opiatów korzystając z terapii substytucyjnej. Liczba problemowych użytkowników narkotyków w Polsce to granica 72 – 128 tys., w tym ok. 11 – 18 to użytkownicy opioidów. Na dzień 7 stycznia 2016 roku 2 396 osób korzysta z programów leczenia substytucyjnego, zaś to zaledwie 10% wszystkich potencjalnych pacjentów. W państwach Unii, średni poziom dostępu do leczenia substytucyjnego to 40% zapotrzebowania. W większości województw działa 1 program, choć w samej Warszawie jest ich 9, to na Podlasiu i Podkarpaciu nie istnieje żaden. Dla przykładu, w Wielkiej Brytanii leczy się ponad 150 tys. osób, we Francji ok. 120 tys. pacjentów, a we Włoszech z tej formy leczenia korzysta 110 tys. chorych. Powszechnie wiadomo, że terapia substytucyjna pomaga zachować życie, obniża zachorowalność, zapobiega chorobom zakaźnym i umożliwia powrót do kondycji psychicznej i fizycznej. Pomimo, że leczenie substytucyjne jest nadal w Polsce na bardzo niskim poziomie, to cieszy fakt, że zwiększa się dostępność tej metody leczenia i zyskuje coraz większą aprobatę środowiska medycznego. Nie podejmujemy w Polsce tematu leczenia heroiną lub też jest on inicjowany ale przez pojedyncze podmioty. Koncepcja kontrolowanego podawania heroiny osobom głęboko uzależnionym od opiatów, wykazującym odporność na wszelkie formy terapii substytucyjnej, jest obecnie możliwa w: Szwajcarii, Niemczech, Danii, Holandii, Hiszpanii czy Belgi. 

Wirus HIV jest jednym z największych wyzwań systemu opieki zdrowotnej, AIDS to ciężka choroba z dużym stopniem śmiertelności, dlatego fundamentalnym obowiązkiem jest leczenie i pomoc ludziom żyjącym z HIV. Leczenie antyretrowirusowe opiera się w Polsce o sieć poradni, 99% pacjentów jest leczonych ambulatoryjnie, a leczeniem szpitalnym objętych jest okresowo 1% chorych. W Polsce żadna poradnia leczenia ARV nie jest przygotowana i nie ma zagwarantowanych innych usług do prowadzenia bezpośrednio podawanej terapii antyretrowirusowej (DAART). Przygnębiający jest fakt, że zaledwie 2% ludzi, u których rozpoznajemy AIDS było wcześniej leczonych antyretrowirusowo.

Szczepienia, testowanie i poradnictwo bywa nazywane ,,profilaktyką drugorzędną”,  a jednak to właśnie testy na obecność przeciwciał anty-HIV są jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania epidemii. W 2014 roku w Polsce funkcjonowało 31 punktów konsultacyjno-diagnostycznych. Na terenie całego kraju wykonuje się ok. 200 tys. testów i jest to bardzo niski poziom testowania. Francuski system opieki zdrowotnej wykonuje ok. 5 mln testów rocznie, w Wielkiej Brytanii w samych placówkach chorób skórnych i przenoszonych drogą płciową robi się rocznie milion testów, w Czechach jest to granica 350 tys.

Programy wymiany igieł i strzykawek to te działania interwencyjne, który w ostatnich latach w naszym kraju zmniejszają swój zasięg działania. Obecnie funkcjonuje tylko 13 programów w 12 miastach. W 2004 roku wydaliśmy ponad 700 tys. igieł i strzykawek, w 2014 roku już tylko 170 tys. Co więcej nie dostrzegamy potrzeby  zapewnienia uzależnionym pokoi, w których mogliby dokonywać iniekcji w bezpiecznych i higienicznych warunkach. 

Są to statystyki dotyczące programów redukcji szkód realizowanych na terenie Polski. Ogromne znaczenie ma przy tym fakt, że dokument końcowy UNGASS 2016 marginalizuje te formy działań, ale to od nas zależy jak będziemy go interpretować. Najważniejszą dyrektywą zawartą w tym akcie, co daję nadzieję na lepsze podejście i podejmowanie odpowiednich działań w przyszłości, jest to, że kwestia leczenia bólu tym razem została doceniona. Dotychczas dostęp do leków nie był prawem nadrzędnym, a restrykcyjne przepisy ignorowały, a nawet uniemożliwiały leczenie na całym świecie. Kenia jest jednym z wielu przykładów państw, które ogranicza dostęp do leków. Kenijskie dzieci chore na raka lub AIDS żyją i umierają w męczarniach, bo prawo narkotykowe zakazuje stosowania morfiny i innych leków opioidowych w leczeniu bólu. Z powodu bólu występującego w chorobie nowotworowej co roku cierpi ok. 100 tys. Polaków i pomimo że opioidowe leki przeciwbólowe są dostępne, ich wykorzystanie jest niskie. Traktowane są jak środki narkotyczne, a nie leki. Jako jedyny kraj Unii Europejskiej nakładamy na lekarzy obowiązek używania specjalnych, różowych recept z wtórnikiem do ich wypisania. A mając nawet taką możliwość, jak podkreślała w debacie Magdalena Dąbkowska, na Mazowszu zaledwie 4% lekarzy występuje o recepty, które umożliwiają przepisanie opioidów. Badania Światowej Organizacji Zdrowia wykazują, że u 80% chorych na całym świecie ból jest leczony nieprawidłowo, ponieważ dostęp do leków jest ograniczony lub są oni całkowicie pozbawieni dostępu do leków uśmierzających ból.

Pomimo, że najważniejszy dokument końcowy przyjęty drogą konsensusu podczas UNGASS 2016 mówi o prawach człowieka oraz porusza kwestię leczenia bólu, jeszcze wiele pracy przez reprezentantami społeczeństwa obywatelskiego. Brak języka opartego na filozofii redukcji szkód, uniemożliwia przyjęcie skutecznej strategii globalnej 

Poniżej sentencja dziewiętnastowiecznego, angielskiego prawoznawcy, której powinniśmy się przyjrzeć nie jeden raz i przestać wcielać ją w życie:

,,Wiele z naszych słów działa jak zniekształcająca obraz soczewka sprawiając, że błędnie postrzegamy i tym samym błędnie oceniamy obserwowane obiekty. Przyczyną tego jest nasza nieuleczalna skłonność do osądzania wszystkich wszelkich kwestii z góry, poprzez odciskanie na języku naszych własnych uprzedzeń”.

Paula Celińska-Chomiuk

glqxz9283 sfy39587stf01